Nowy album The Chats nosi tytuł Half Cut i ukaże się 5 marca 2027 roku nakładem Virgin Music Group. Australijski zespół punkowy pokazał też pierwszy singiel z płyty. To „Off It”, krótki i chwytliwy numer, do którego powstał teledysk w reżyserii Matta Westona.
Zapowiedź przychodzi tuż po trasie, na której The Chats grali razem z Social Distortion i Descendents. Fani czekali na nowy materiał od 2022 roku, kiedy ukazał się album Get Fucked. Wokalista Eamon Sandwith mówi, że Half Cut to „zabawna rockandrollowa płyta, ale chyba nieco bardziej otwarta niż to, co pisaliśmy wcześniej”. Słowa „dojrzała” woli jednak nie używać. Woli mówić o pewnym kroku naprzód.
Co wiemy o nowej płycie?
Album nagrano w studiu Maple Sound w Los Angeles. Producentem jest Jay Whalley z Frenzal Rhomb, kolejnej australijskiej grupy punkowej. Na płycie znajdzie się 14 utworów:
- „Off It”
- „Brown Bottle Flu”
- „Hanging Shit”
- „Half Arsed”
- „Out For You”
- „Drinking For Two”
- „Damage Control”
- „Falling Down the Stairs”
- „Expiration Date”
- „Turpentine”
- „Chronic Condition”
- „Dead Weight”
- „Prove You Wrong”
- „Should Know Better”
Przedsprzedaż już ruszyła. Zespół zapowiedział też serię koncertów w Australii. W kilku miastach zagra po kilka wieczorów z rzędu:
- 13 i 14 listopada – Brisbane, Crowbar
- 15 listopada – Frankston, Singing Bird
- 19, 20 i 21 listopada – Sydney, Crowbar
- 26, 27 i 28 listopada – Melbourne, The Tote
- 4 grudnia – Hobart, Altar
- 5 grudnia – Devonport, Forth Pub
- 6 grudnia – Perth (Tasmania), Royal Oak
- 9 grudnia – Adelaide, Jive
- 10 grudnia – Adelaide, Lion Arts Factory
- 11 grudnia – Scarborough, Indian Ocean Hotel
- 12 i 13 grudnia – Perth, Rosemount Hotel
W zapowiedzi nie ma dat europejskich ani polskich. Fani z Polski muszą więc na razie zadowolić się singlem i teledyskiem.
Tło
The Chats to zespół, który nie bierze się zbyt serio. Widać to już po tytułach. Na nowej płycie są utwory o „browarowej grypie”, piciu za dwóch i spadaniu ze schodów. Poprzedni album, Get Fucked, wyszedł w 2022 roku, więc na następcę trzeba było czekać ponad cztery lata. Wspólna trasa z weteranami amerykańskiego punka, Social Distortion i Descendents, pokazała, że australijska grupa dobrze czuje się na dużych scenach. Teraz wraca z materiałem, który według wokalisty jest trochę bardziej otwarty, ale wciąż stoi na prostym, szybkim punk rocku.


