Nowy album My Chemical Romance ma powstać w 2027 roku. Plany zespołu potwierdził Gerard Way podczas koncertu w Hollywood Bowl w Los Angeles, który odbył się 30 października. Ze sceny powiedział: „W przyszłym roku chcemy zrobić płytę, więc raczej nie będziemy grać koncertów”. Dodał też, że grupa ma nadzieję zobaczyć się z publicznością w 2028 roku.
Występ był częścią trasy The Black Parade Tour, którą My Chemical Romance świętuje 20-lecie albumu The Black Parade. Zespół koncertuje mimo pozwu, który wytoczyły mu Dallas Cowboys Cheerleaders. Tego wieczoru na scenie pojawił się też gość, którego obecność ucieszyła starszych fanów emo: Bert McCracken z The Used, dawny rywal grupy.
Co wiemy o nowej płycie i koncercie w Los Angeles?
Na razie niewiele. Way mówił o planach na najbliższy rok i o tym, że zespół zamierza skupić się na nagraniach. Z jego słów wynika, że w 2027 roku koncertów raczej nie będzie. W relacji z występu nie ma mowy o tytule płyty, liście utworów ani dacie premiery. Nie ma też informacji o koncertach w Polsce, więc polscy fani muszą poczekać na kolejne wieści.
Way zaznaczył przy tym, że w jego słowach nie ma żadnego ukrytego kodu. To ważne, bo wokół tego zespołu łatwo o domysły, a fani mają już za sobą jedno rozczarowanie.
Sam koncert przyniósł dwa wspólne wykonania. The Used grali tego wieczoru jako support, a muzycy obu zespołów odwiedzili się nawzajem na scenie:
- Gerard Way dołączył do The Used w „Buried Myself Alive” z albumu The Used,
- Bert McCracken zaśpiewał z My Chemical Romance „You Know What They Do To Guys Like Us in Prison” z płyty Three Cheers For Sweet Revenge.
Poprzednie wydawnictwa
Ostatnim studyjnym albumem My Chemical Romance pozostaje Danger Days: The True Lives Of The Fabulous Killjoys z 2010 roku. Cztery lata później ukazała się składanka największych przebojów May Death Never Stop You. Nadzieje na nową płytę odżyły w 2022 roku, gdy zespół opublikował premierowy utwór „The Foundations Of Decay”. Wyglądało wtedy na to, że album jest tuż za rogiem, ale ostatecznie się nie pojawił. Tym razem deklaracja padła wprost ze sceny i z konkretnym horyzontem czasowym. Jeśli plan się utrzyma, będzie to pierwszy studyjny album grupy od 2010 roku.



