Wszystkie pozostałe koncerty Deep Purple w Europie i Wielkiej Brytanii zostały przełożone do odwołania. Zespół poinformował o tym kilka dni po hospitalizacji wokalisty Iana Gillana, który ma 81 lat.
Problemy zdrowotne pojawiły się w Lipsku. Gillan musiał pilnie trafić do szpitala, a muzycy odwołali wtedy dwa koncerty w Niemczech. Liczyli, że po krótkiej przerwie frontman wróci na scenę. Tak się nie stało.
Co powiedział Ian Gillan?
Wokalista przyznał, że miał nadzieję na zgodę lekarzy, by dokończyć trasę. Ocenił jednak wprost: „Wiąże się to z bardzo poważnym ryzykiem” – napisał Gillan.
Decyzję podjęto po konsultacjach z zespołem medycznym i managementem. Gillan przeprosił fanów za niedogodności. Podkreślił, że wybrano rozwiązanie w najlepszym interesie wszystkich zainteresowanych.
- Europejska trasa miała potrwać jeszcze kilka tygodni.
- Brytyjska część miała zakończyć się pod koniec listopada.
- Nowe terminy przełożonych koncertów nie zostały podane.
- Nie wiadomo, kiedy wokalista wróci na scenę.
Co z resztą planów?
Zespół nie ujawnił, na czym polegają kłopoty zdrowotne Gillana. Wiadomo tylko, że sytuacja wymagała natychmiastowej interwencji w szpitalu, a lekarze uznali dalsze koncertowanie za zbyt ryzykowne.
Po europejskiej części trasy Deep Purple mieli ruszyć do Ameryki Południowej. Na razie nie wiadomo, czy obecna sytuacja wpłynie na te plany. Wszystko zależy od dalszego leczenia i decyzji lekarzy.
Tło: pięć dekad na scenie
Ian Gillan od dziesięcioleci jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów klasycznego rocka. Deep Purple, znani z utworów „Smoke on the Water”, „Highway Star” i „Child in Time”, koncertują od ponad pięciu dekad. Tym razem zdrowie wokalisty okazało się ważniejsze niż dalsze daty trasy.


