Immersyjny koncert Davida Bowiego z trasy z 1978 roku, zatytułowany „Stage”, zostanie po raz pierwszy pokazany 14 lutego 2027 roku w berlińskiej Uber Arena. Za projekt odpowiada Brett Morgen, reżyser nagrodzonego Grammy dokumentu „Moonage Daydream”.
To nie będzie zwykła projekcja. Widowisko zobaczymy na wielu ekranach w halach koncertowych, z przestrzennym dźwiękiem i rozbudowanym pokazem świateł. Wydarzenie powstaje we współpracy z Berlinale. Producentami są Wonderworld Roba Hallette’a, spadkobiercy Bowiego (David Bowie Estate) i sam Morgen. Reżyser zapowiada, że to ma być początek większego przedsięwzięcia. Zapytany o plany poza Berlinem, odpowiedział w rozmowie z Variety krótko: „tak”.
Co wiemy o „Stage”?
Materiał pochodzi z ostatnich koncertów trasy, zagranych w Londynie w lipcu 1978 roku. Bowie sam zamówił wtedy film u Davida Hemmingsa, ale nie był zadowolony z efektu i porzucił projekt. Taśmy przez blisko 40 lat leżały nietknięte w archiwum. Morgen trafił na nie w 2017 roku, przygotowując „Moonage Daydream”. Samo zsynchronizowanie obrazu z dźwiękiem zajęło jego zespołowi około ośmiu miesięcy. Dźwięk nagrał na 24 ścieżkach Tony Visconti.
- Reżyseria: Brett Morgen.
- Światła: Patrick Woodroffe, współpracujący wcześniej m.in. z Rolling Stones i Eltonem Johnem.
- Dźwięk: Paul Massey, laureat Oscara (m.in. „Bohemian Rhapsody”, „Michael”, „Moonage Daydream”).
- Repertuar: utwory z płyt Low i Heroes, a także przeboje „Fame”, „The Jean Genie” i „Rebel Rebel”. Znalazła się też prawie połowa materiału z Ziggy Stardust.
Morgen podkreśla, że na scenie widać samego Bowiego, a nie wykreowaną postać. Nagranie ma też inną cechę: gdy zespół wchodzi w improwizację, kamery zostają przy wokaliście. Reżyser nie ma wątpliwości co do wartości zapisu.
Morgen, reżyser: „Nie mam wątpliwości, że to najlepszy filmowy występ w karierze Davida Bowiego.”
Wcześniejszych tras nie da się według niego wydać. Z koncertu „Diamond Dogs” z 1974 roku zachowało się słabe nagranie z dwóch kamer, a mistrzowskie taśmy zaginęły. Zapis „Soul Tour” z tego samego roku powstał z jednej kamery ustawionej tuż nad sceną.
Tło: długie czekanie na koncertowe wideo
Po śmierci Bowiego fani dostali bogaty katalog archiwalnych wydawnictw, ale pełnych koncertów z lat 70. brakowało. Wyjątkiem jest pożegnalny występ „Ziggy Stardust” z 1973 roku, wydany w całości dopiero w edycji na 50-lecie. Trasa z 1978 roku była dla artysty ważnym momentem, bo opierała się na wymagających płytach Low i Heroes z tzw. trylogii berlińskiej. Morgen mówi, że pomysł na widowisko dla tysięcy fanów w halach narodził się już na początku prac, a technologia pozwalająca go zrealizować pojawiła się dopiero teraz.




