Jay-Z na Super Bowl to już nie plotka, tylko oficjalna informacja. NFL potwierdziła, że raper będzie gwiazdą Halftime Show, czyli koncertu w przerwie finału ligi futbolu amerykańskiego. Mecz odbędzie się 14 lutego 2027 roku na SoFi Stadium w Inglewood w Kalifornii.
O tym, że Jay-Z ma wystąpić na Super Bowl, media pisały już tydzień wcześniej. Sprawa była o tyle ciekawa, że jego firma Roc Nation produkuje koncerty w przerwie finału od 2020 roku. W praktyce raper wybrał więc sam siebie. Część fanów i komentatorów przyjęła tę wiadomość chłodno, ale liga nie zmieniła decyzji.
Co wiemy o występie?
Ogłoszeniu towarzyszy krótki zwiastun. To czarno-białe ujęcie: Jay-Z siedzi na pustym stadionie i z poważną miną patrzy w stronę kamery. W tle słychać fortepian Just Blaze’a z utworu „Public Service Announcement (Interlude)”. Na ekranie pojawia się napis „The GOAT’s out of the bag”.
Komisarz NFL Roger Goodell opowiedział, że przy podpisywaniu umowy z Roc Nation miał tylko jedną prośbę. Chciał, żeby Jay-Z zagrał na Super Bowl wtedy, gdy sam uzna, że nadszedł właściwy moment. Raper w oświadczeniu przypomniał drogę od debiutanckiej płyty Reasonable Doubt aż do sceny w przerwie finału.
- Data: 14 lutego 2027
- Miejsce: SoFi Stadium, Inglewood (Kalifornia)
- Produkcja: Roc Nation
„Trzydzieści lat muzyki, pracy i kultury na największej scenie świata” – podsumował Jay-Z.
Tło
Ogłoszenie nie było dużym zaskoczeniem. W tym roku Jay-Z wrócił na scenę i zagrał serię koncertów stadionowych. W ostatni weekend dał dwa koncerty właśnie na SoFi Stadium, z wieloma gośćmi specjalnymi. Doniesienia o słabej sprzedaży biletów nazwał wtedy „tricknology”, czyli sztuczką AI. Pozbył się też dredów i wrócił do klasycznego wizerunku. Od muzyki jest na wpół na emeryturze od prawie dekady, czyli dłużej niż trwała jego słynna „emerytura” po The Black Album. W przerwie Super Bowl wystąpi po Kendricku Lamarze i Bad Bunnym, którzy grali tam w szczycie popularności. Stereogum nazywa ten wybór raczej nostalgicznym, podobnie jak dawne występy The Rolling Stones, Toma Petty’ego czy The Who. Redakcja przyznaje, że Jay-Z to świetny wykonawca koncertowy z mnóstwem przebojów. Zaznacza jednak, że raper nie ma dużego doświadczenia z 15-minutowym widowiskiem, w którym wszystko jest dokładnie rozpisane w choreografii.




